SPOTKANIE MUZYKI I MALARSTWA
OBRAZY I DŹWIĘKI Z ZIEMI 13 stycznia 2011, godz 17:30

Serdecznie zapraszamy na niezwykłe spotkanie obrazów i dźwięków. Swoje obrazy będzie prezentował

zu2Stefan Żuchowski – artysta malarz (studia na Wydziale Malarstwa ASP Warszawie , dyplom  z wyróżnieniem  w 1980 roku),pedagog (P.O.A. Nowolipki od 1988, PLSPod1980. ZPSP, od 1991 i parę innych szkół ) realizator video-filmów, od1990 entuzjasta muzyki mazowieckiej od pewnego czasu.

Natomiast dźwięki prezentować będzie

Tupot niedźwiedzia czyli ultranowoczesne elektro oberki

pt.ODRZUTowiec

Tupot niedźwiedzia to formacja muzyki tanecznej, która gra na trzy. Tworzą ją Bartosz Niedźwiecki (skrzypce, głos, instrumenty inne), Antoni Beksiak (elektronika, głosy, odgłosy) i Basia Songin (skrzypce, głos, obraz). Jako jeden z nielicznych, w odróżnieniu od rodzimej sceny klubowej i współczesnej, rzeczywiście zajmuje się rozwijaniem idiomu oberkowego i doświadczalnym wynajdywaniem jego miejsca na mapie współczesnego życia muzycznego. Tupot powstał w 2010 po jakichś 15 latach przygotowań, a przed-debiutował w Kazimierzu Dolnym tegoż roku.

I jeszcze kilka słów od Stefana Żuchowskiego czyli 

Komentarz od-autorski o swoich i nie tylko swoich fascynacjach oraz idei wydarzenia

 43lata temu wszedłem z zapałem na drogę sztuk plastycznych – rozczarowany do swoich umiejętności muzycznych, jako ze wcześnie usiłowałem w 14 roku życia iść w ślady wujka wiejskiego skrzypka i  innych członków rodziny objawiających muzyczne talenty .

 Czy to na skutek własnego temperamentu czy też wyników 10-letniej edukacji w Liceum Plastycznym , Warszawskiej  ASP a po drodze w  Ogniska „Nowolipki” opowiedziałem się za ideą malarstwa opartego na solidnych, intelektualnych podstawach i zracjonalizowanych metodach.  Ta postawa skierowała mnie jeszcze jako studenta ku” belferce a usiłowanie przekazywania wiedzy i umiejętności malarskich- owe rodzące się skłonności do racjonalizacji jeszcze bardziej ugruntowały W końcówce studiów zaczęły mnie pasjonować relacje świadomości społecznej i jej wizualnych przejawów wyrażających się schematyzacją konwencji ,których dekonspiracja wydała mi się programem na własną twórczość- ideą zastopowaną poniekąd przez historię lat 80 –tych. W latach 90-tych gdy mnie i grupę pociągnął entuzjazm założyciela i animatora legendarnej dziś Galerii pod Kasztanami-Marka Marszałka realizowałem cykl malarski w których poddałem analizie to co było dla mnie sednem malarskiego doświadczania to znaczy paradoksalne związki przestrzeni przedmiotowego, ziemskiego, materialnego konkretu wizualizowanego w ulotnych świetlistych znakach i ich płaszczyznowym zapisie.  Struktury przestrzenne służyły w moich wykoncypowanych założeniach za pretekst i obiekt zimnych pozbawionych emocji badań.

 Świadomość skrywanej, emocjonalnej , ideologicznej warstwy pozornie zimnych obrazów dotarła do mnie z mijającymi latami . We własnych obrazach odczytałem podświadomy związek z ziemią, miejscem urodzenia ,glebą na której wyrosłem, Może to nadchodząca  z wiekiem  nostalgia  za Arkadią dzieciństwa w którym dane mi było widzieć naturalny ,czysty mazowiecki pejzaż nie zalany betonem i asfaltem, nie uwięziony między drucianymi parkanami, nie zanieczyszczony szkłem , plastikiem i chemią. Ta bliskość czystej ziemi wcześnie  zakorzeniona  jako jedno z najgłębszych życiowych doznań uzewnętrzniała sie cały czas podświadomie, Makropejzaże w których wchodziłem w materię ziemi ,gleby dosłownie fizycznie blisko  nieoczekiwanie wyzwoliły obraz kosmicznego Uniwersum. Stały się obrazami z ziemi i z Ziemi.

 W tym czasie odnalazłem w zakamarkach pamięci dźwięki muzyki na wsi słyszane pamiętałem klimaty ,energie, siarczystość tych brzmień z tą glebą l ziemską lokalnością najgłębiej zrośnięte ,Po 43 latach poza klimatem i trzema melodiami granymi w dzieciństwie z bratem -harmonistą nie potrafiłem sobie odtworzyć ,ani motywów ani rytmu, tej muzyki Wobec dominujących brzmień o korzeniach anglosaskich i  afrykańskich to co lokalne i  rodzime stało się obce i egzotyczne, staliśmy się z własnego wyboru kulturalnymi peryferiami choć kiedyś rytmy mazowieckiej wsi były w centrum inspiracji Europy i Ameryki, Marzyłem o odnalezieniu ścieżki do tych zagubionych klimatów i przypadek sprawił ,że dotarłem (dzięki córce) do płyt Muzyki Odnalezionej Andrzeja i Małgosi Bieńkowskich a potem jak po nitce do kłębka otworzył się zaginiony i odnajdywany świat tradycji i jego ostatnich muzykantów i pierwszych entuzjastów- nowych muzykantów wśród których jednym z najgłębszych jej znawców i kontynuatorów jest Bartosz Niedźwiecki grający tak jak dziś najczęściej z aktorką i animatorką  Barbarą Songin  a dziś w poszerzonym o brzmienia nowoczesne składzie z Antonim Beksiakiem.

Odnalezienie tradycyjnej kultury -jej starych kontynuatorów i młodych entuzjastów jest moim nieustającym głębokim przeżyciem artystycznym.  Obserwowany renesans tradycji -próby jej wielkiej odnowy i ugruntowania jej współczesnej  obecności jest najważniejszym  choć wciąż nie docierającym do społecznej świadomości zjawiskiem kulturowym. W tym zgłębianiu ziemskich korzeni ponownie zobaczyłem uniwersalizm tego co lokalne, swojskie .I tak Przystałowice Małe i podobne jej wioski w swoim przywiązaniu do tradycji  nie są prowincją a wyrastają stają się Centrum świata dla rzeszy młodych entuzjastów.

Chciałbym tu oddać honor wszystkim starym i  młodym, poznanym muzykantom których  miałem przyjemność słuchać i uczyć się od nich Są to przede wszystkim radomscy artyści- muzykująca, tańcząca społeczność Gałek Rusinowskich ,Nieznamierowic  oraz Przystałowic ze skrzypkami Tadeuszem Jedynakiem, Janem Kmitą i mistrzem mistrzów  Janem Gacą, jego kapelą braci Pańczaków oraz znakomici uczniowie Janusz Prusinowski muzyk ,animator festiwalu Mazurki świata jego pięknogłosa żona Kaja, Podróżniczy Kolektyw Skrzypcowy-w składzie Maciej Żurek  i Ewa Grochowska oraz uczeń Kazimierza Mety -Maciej Filipczuk, muzykanci z Lubelszczyzny-Stanisław Głaz ,Bronisław Bida, Rodzina Butrymów ,muzycy i animatorzy taborów Domu Tańca Remek Hanaj, Agata Harz .Jacek Hałas,prezes Grzegorz Ajdacki  zaprzyjaźnieni muzykanci z Powiśla Maciejowickiego ,mistrz Jan Nowaczek, bracia Cicheccy, Marian Wiącek i pełen witalności niemal stuletni Jan Cytryniak oraz ich uczniowie i ”dobre duchy” Mateusz i Agnieszka Niwińscy , kapele braci Tarnowskich, kapela  Delaturów ,kapela Czarne Motyle, Katarzyna Zedel , Ania Michalczuk , Michał Madziarz i wielu, wielu innych przyjaciół starszych i młodszych. Wszystkim wyrażam  głęboki szacunek za rzetelność entuzjazm jaki wkładają w przywrócenie tej ziemi- jej głosu.

Szczególne podziękowanie dla kapeli Tupot Niedźwiedzia za współuczestnictwo w tym spotkaniu artystycznym.